Zodiak  Alkowie –  Wodnik

Zodiak Alkowie – Wodnik

WODNIK

W projekcji kosmicznej

Plany kreślone.

Wszystko inaczej.

– Jesteś! Nie zauważyłem cię! Dawno tu siedzisz? – młoda, inteligentna fizjonomia Wodnika rozjaśniła się  na mój widok – Jak ja tego nie znoszę!

– Czego? – Przeraziłem się, że chodzi o nieoczekiwane wizyty, w końcu nie miałem pewności, czy się mnie spodziewał. Zresztą z tego co wiem, Wodnik to mistrz nagłości i zaskakiwania. Właściwie również przewidywania, więc jestem niemal pewien, że wiedział, że przyjdę.

– Jak to czego?! Tych wszystkich ograniczeń! Dlatego wciąż szukam nowych rozwiązań i innowacji – odetchnąłem z ulgą, bo nie o mnie tu jednak chodziło. Rzeczywiście zamiłowanie Wodnika do unowocześnień, do wynalazczości  jest znane w świecie. A może nawet i we Wszechświecie. W końcu ten facet ma kosmiczne pomysły! Ma sporo patentów na koncie.

– Najbardziej liczy się intelekt. Inteligencja! Abstrakcyjne myślenie. Nie, jasne, że nie tylko! Również wolność, równość, braterstwo! Miłość, pokój, wolność, szczęście – wiesz, że to nie są tylko hasła? To sens mojego życia, jestem obywatelem i przyjacielem świata!

– To akurat powszechnie znany fakt – skonstatowałem, a Wodnik owładnięty wizją przyszłości, już ją projektując nie słuchał mnie wcale.

– Rozumiesz, świat trzeba ulepszać, niszczyć stare schematy i projektować nowe! NOWE!!! Konieczne jest ciągłe patrzenie w przód, w przyszłość! Wiem, powtarzam się, ale… Nie wolno oglądać się za siebie! Należy korzystać z dotychczasowych dokonań, to jasne, jednak trzeba je wciąż ulepszać! Tradycje są dobre, ale po co w tym grzęznąć, uważam za niezbędne, by wciąż wprowadzać innowacyjne rozwiązania. Od tego zależy postęp! To, co do tej pory zdobyliśmy powinno być tylko bazą, z której korzystamy.

Chodził nerwowo po gabinecie. Był cały jakby naelektryzowany.

– Tak, tak, wiem, że jestem uważany za dziwaka, gadam do siebie, wyróżniam się też wyglądem – a ja po prostu jestem wyjątkowy! Świadczy o tym chociażby moja wybitność, pomimo tak młodego wieku! Moje myśli krążą wciąż po orbicie umysłu… Wiesz, opatentowałem ostatnio kilka wynalazków!

– Gratuluję! – wykrzyknąłem z podziwem.

– Dziękuję! Choć to nic wielkiego, drobiazgi jakieś. Podobno dzięki temu, dostałem propozycję pracy w agencji kosmicznej, doceniają mój umysł, dadzą mi środki na badania. Szalony naukowiec? Tak, to ja! Hahaha, jestem ekscentrykiem, owszem! Lubię szokować i lubię wprowadzać nowości na każdym możliwym polu!  Jestem otwarty na to, co inne…

– I bardzo przyjacielski – przyjaciel świata – uśmiechnąłem się, nawiązując do jego wcześniejszej wypowiedzi.

– Sam tego zbyt dobrze nie widzę. Zbyt blisko siebie jestem, rozumiesz, dla kogoś, kto jest przyzwyczajony myśleć wprzód widzenie tego, co bliskie jest trudne. Żeby zauważyć siebie, trzeba spojrzeć  z dystansu. Chociaż, jak się tak zastanowić, to rzeczywiście, lubię ludzi i świat. I chcę, żeby się wszystkim lepiej żyło. Jak wiesz, bardzo ważna jest dla mnie działalność w fundacjach, stowarzyszeniach. Dużo się udzielam.

– Społecznik?

– Tak, społecznik i filantrop! Nie ograniczam się do najbliższego otoczenia, ważnym jest, aby działać z rozmachem. Trzeba mieć wizję! Jednak kluczowe jest kierowanie się rozumem, działanie na chłodno Jak robisz rewolucję, to nie możesz kierować się emocjami. Ludzie powinni słuchać się nawzajem i szanować swoje poglądy. Świat byłby lepszy, gdyby tak było (również, gdyby uznano jeszcze parę moich ostatnich wynalazków…). Jeśli ten warunek nie jest spełniony, jeśli ktoś czuje się uciśniony – zrobię wszystko, co trzeba, by pomóc się wyzwolić spod tego ucisku! Niezależnie od konsekwencji! Rewolucja!

– Czyli te rewolucyjne hasła wprowadzasz w życie? Wolność, równość, braterstwo?

– Jasne! Każdy powinien mieć wolność i swobody we wszystkim – zarówno obywatelskie, jak i osobiste! Ludzie powinni robić co, jak i kiedy chcą. Najlepiej wspólnie, w grupie, bo w tym jest siła – w grupie zjednoczonej wspólną ideą! Zobacz – ile może dokonać jeden człowiek, a ile całe społeczeństwo? Jaka to skala? Nieporównywalna! – tłumaczył podekscytowany, owładnięty bez reszty swoimi ideałami – Wolność to przeciwieństwo ograniczenia. Przede wszystkim myśl powinna być swobodna. To przeciwdziała ciemnocie i zacofaniu, stagnacji, która jest zabójcza. Uważam też, że w życiu nie chodzi o polepszenie bytu jednostki, choć oczywiście od niej wszystko się zaczyna. Tu chodzi o masy. Czyli nie ograniczam się do jednostki, działam na dużą skalę! Najlepiej światową!

– Możesz mi to jakoś wyjaśnić?

– Przecież to proste. Weźmy taki piorunochron. Nota bene pioruny i wszelkie wyładowania elektryczne są fascynujące! Nigdy nie wiesz, jaką będą miały moc i jak się zachowają. Ale wracając do tematu –  kiedy trzeba udoskonalić piorunochron – nie robię tego tylko po to, by skorzystał z tego jeden człowiek, jeden dom – robię to z myślą o całych rzeszach ludzi i domostw.

Teraz to było już dla mnie zrozumiałe. Cokolwiek robi Wodnik, robi to z myślą dla świata. Jednostka się nie liczy. Obserwowałem, jak wizja wolności i nowoczesności go opanowywała wprowadzając go w stan rozdygotania.

–  Słyszałeś, że jestem astrologiem?

Nieco zdziwiony nagłą zmiana tematu uniosłem brwi.

– Oczywiście! Dziwi cię to? Niepotrzebnie! Astrologia to wyjątkowa i bardzo logiczna nauka – królowa nauk, oprócz matematyki… niesamowicie i spektakularnie poszerza horyzonty myślowe! I tolerancję! Tolerancja jest niezwykle ważna! Wbrew pozorom w astrologii nie ma czarów i nic niejasnego. Dzięki swej złożoności i logice pozwala wiele przewidzieć i zrozumieć – to co mówił miało sens. Zresztą wszystko, co robi mój gospodarz ma sens i cel, nawet jeśli zwykły człowiek nie jest w stanie tego dostrzec. Po prostu on bardzo daleko wybiega myślą w przyszłość, w przód. Wizjoner.

– Podoba Ci się moje mieszkanie?

– Bardzo! Tu jest jak na statku, kosmicznym – wyraziłem swoją opinię. Faktycznie, w jego mieszkaniu jest dość… pusto. Żadnych niepotrzebnych sprzętów, wszędzie gładkie, błyszczące tafle. Chłód – nie tylko ten odczuwalny fizycznie, także wizualnie. W tym domu nie ma uczuć. Jednak mieszkanie jest też jasne i bardzo przestrzenne. Niesamowicie nowoczesne.

– Tak, coś w tym jest… Uwielbiam technikę. Wszystko tu jest zautomatyzowane, skomputeryzowane,  korzystam oczywiście z energii odnawialnych. Stawiam na nowoczesność, przestrzeń i jednocześnie skrajny minimalizm. Nie mam książek, wszystko, co potrzebuję mam w głowie, a resztę w komputerze. Pokażę ci coś – otwierana kopuła dachu. I teleskop. Dlatego mieszkam daleko od ludzi. Uwielbiam ten granat rozgwieżdżonego nocnego nieba! Ostatnio odkryłem coś w pewnej mgławicy… mówią, że głupio się uparłem twierdząc, że tam jest życie, ale ja swoje wiem. Będę tak długo szukał, aż znajdę dowód! Tak, tak, to, że mi nie wierzą trochę mnie rozstraja… nerwowy jestem, kiedy nie mogę czegoś wyjaśnić. Tak, aż się trzęsę, jestem zelektryzowany. Widać to? Może wynajdę na to jakiś sposób. Słyszałem, że dostałeś mandat? – Nie zdążyłem nic powiedzieć, kiedy krzyknął – Trzeba rozwalić ten system, tak nie może być! Tak ograniczać ludzi! Może ci go zhakuję, umorzymy go, czy coś. – Komputerowe i hakerskie możliwości tego chłopaka są praktycznie nieograniczone, dla niego nie ma rzeczy niemożliwych i kompletnie żadnych barier w wirtualnej rzeczywistości. A nawet jak się jakieś pojawiają, to on swoją błyskotliwością, uporem i bezwzględnością szybko potrafi się z tym uporać. Jak mi powiedział -„rozwala” go myśl o tym, że czegoś nie może.

– Chodź, pokażę ci moje nowe auto! Zbudowałem je według najnowszych technologii. Niektóre zresztą to moje patenty. Ma innowacyjny silnik wzorowany na odkryciach Tesli. Wiem, wygląda też kosmicznie. Mam nadzieję, że już wkrótce wszyscy będziemy takimi jeździć, to oczywiście na razie prototyp.

– Ależ on jest piękny! – zachwyciłem się, czym gospodarz był wyraźnie ukontentowany – I ten samolotowy kokpit! – zawołałem z zachwytem.

Ten fascynujący chłopak wydaje się być pochłonięty swoimi ideami i wynalazkami, że zastanawiałem się, czy w ogóle ma jakieś życie osobiste. Zapytałem go o to.

– Związki? Opieram je na przyjaźni. Na porozumieniu intelektualnym, pozazmysłowym. To są najważniejsze dla mnie relacje. A seks? Może dla mnie nie istnieć. Choć czasem lubię poeksperymentować. Niektórzy mówią, że gustuję w dziwadłach – to z powodu intelektualnej fascynacji ich odmiennością. Dziwisz się, że tak jasno o tym mówię? Jestem istotą logiczną,  fałszywy wstyd jest mi obcy.

Wpadłem na nowy pomysł! Pomożesz mi? Zatem…

c.d.n.

 

Aby przeczytać wcześniejsze fragmenty tej historii zalecam rozpocząć od WPROWADZENIA . A potem kolejno – BaranBykBliźniętaRak, Lew  oraz Panna i

A na koniec Skorpion, Strzelec i Koziorożec.

Zapraszam też do kontaktu z astrologiem – Józefem Onoszko – aby umówić sie na konsultację – skontaktuj sie  ze mną. Umawiam spotkania osobiste w Trójmieście, oraz wtedy, kiedy Józef jest w Trojmieście –  na Skype. Przyjrzyj się  także moim malowanym  na zamówienie ASTROMANDALOM i MANDALOM oraz ANIOŁOM i ZWIERZĘTOM MOCY – być moze zamówisz coś dla siebie lub swoich bliskich? Znajdziesz je w zakładce MALARSTWO  ENERGETYCZNE.

Po bieżące informacje zapraszam na FB: Magdalena Pfeifer Arts – polub moją stronę na FB 😀
Jeśli lubisz niebanalne dodatki do  ubrań lub mieszkania – zajrzyj do mojego SKLEPU 🙂

Kilka słów o… transformacji.

Kilka słów o… transformacji.

Czy motyl  żałuje, że się przepoczwarzył?
Ostatnio pisałam  o końcu, o tym, że to zmiana,  która wyrywa nas z ustalonych torów, ze znanej, dającej poczucie bezpieczeństwa sutuacji. Prawda jest taka, że kiedy coś  się  kończy,  to tak naprawdę  przekształca się w inny rodzaj energii, ponieważ  istniejemy w cyklach, w Kole Życia. Początek i koniec koła nie stykają  się,  raczej nakładają na siebie jak w spirali, gdyż  wszystko stale się rozwija i przekształca, zmienia, transformuje. I to jest piękne. Owszem, wzrastanie  bywa bolesne. Nikt nie mówi,  że to jest łatwe i przyjemne.  Te trudne chwile potrafią dać w kość. Kiedy jednak podejmiemy ten wysiłek, i dalej – kiedy minie czas zwiększonego wysiłku, a nawet bólu – odkrywamy,  że nasze  życie  ma więcej kolorów,  a my sami możemy  odetchnąć pełną piersią i po prostu stanąć  w MOCY.
Każda, nawet  najtrudniejsza, najboleśniejsza  sytuacja ma za sobą  również jasną stronę. Czasem trzeba cierpliwie zaczekać,  przetrzymać  czas ciemności. Poczwarka też wymaga czasu na to, by stać  się  motylem. Nie przyspieszy się  tego procesu. Wiem, że nie jest to łatwe, czasem wydaje się  być   niewykonalne,  ale warto podjąć próby  nie naciskania,  by się  nie szarpać  z życiem, tylko  płynąć z jego nurtem. Kiedy się  tonie, kiedy prąd  porywa, kiedy dzieją  się  rzeczy  nieoczekiwane –  wtedy trzeba zachować  spokój,  by myśleć  jasno, by nie trwonić niepotrzebnie energii, by płynąć z głową nad powierzchnią. I skupić  na rzeczach NAJISTOTNIEJSZYCH. Zweryfikować mocno priorytety.
Czas zmiany, przekształcenia, to czas inkubacji nowego początku.
Prawda?

Kilka słów o… końcu i początku

Kilka słów o… końcu i początku

☯️Dlaczego #koniec jest dla nas taki trudny? Przecież Wszystko się kiedyś skończy. Koniec jest naturalną koleją rzeczy w życiu. Każdy z nas mierzy się z jakimiś  trudnościami, z końcem czegoś. Związku, relacji, pracy, współpracy… dzieci wyjeżdżają z domu, albo my musimy się przeprowadzić. Musimy skończyć się objadać, albo lenić… cokolwiek. Tak często koniec jest tak bardzo obecny w naszym życiu! ☯️Dlaczego więc jest dla nas taki trudny, nieprzyjemny, czemu, do jasnej Anieli, to tak boli? Choć zdarza się, że jest wyczekiwany i przyjmujemy  go z ulgą, to zawsze wiążą się z nim  trudności. Otóż koniec to #ZMIANA. ZAWSZE. Zmiana już  ustalonego status quo, do którego nasze JA się przyzwyczaiło, przykleiło się do myśli, że teraz tak będzie ZAWSZE. ☯️Nawet jeśli jest nam niewygodnie, nie do końca dobrze, czegoś brakuje – nie będziemy dążyć do zmiany, bo jakimś sposobem czujemy się w jakiejś sytuacji bezpiecznie, w miarę spokojnie – bo ją znamy. Wiemy co robić, jakie działania są skuteczne, a jakie nie. Nieważne, że czasem się szarpiemy okropnie… ale mamy na czym się oprzeć, choćby nam to szkodziło. Jest jak jest, nie trzeba nic robić. ☯️Natomiast KONIEC czegoś jest ZMIANĄ, która wymaga – WYSIŁKU. Mobilizacji sił i  środków. Rozeznania się na nowo w sytuacji, poszukania innych opcji, innych możliwości. Trzeba „wstać z kanapy” i  zrobić coś  NOWEGO.
☯️ Tak naprawdę koniec oznacza #POCZĄTEK. Jeśli tylko na to pozwolimy.
☯️Myślimy, że nie mamy już siły, ale prawda też jest taka, że #Wszechświat zadba o to, byśmy te siły mieli – byle tego nie roztrwonić! #zaufaj -cie mądrości Wszechświata!
☯️Życzę Wam ROWNOWAGI i dobrych końców i  dobrych początków. Nawet, jeśli trochę bolą – często są to o wiele piękniejsze ścieżki do spacerowania przez życie!
⚛Ciekawa jestem Waszych opinii! Napiszcie mi coś o Waszych końcach i początkach!
⚛Obraz jest mojego autorstwa – 40x40cm, akryl, mix media. Pomalowane boki. ⚛Na sprzedaż.

 

Zachęcam też do przejrzenia innych artykułów na blogu

#zen #mandala #picture #painting #nasprzedaż #forsale #budda #detal #obraz #akryl #artist #medytacja #spokój #zaufanie # trust #peace #fajnijestescie ♡

Dzień Astrologa czyli święto Trzech Króli – życzenia

Dzień Astrologa czyli święto Trzech Króli – życzenia

ARS ASTROLOGICA. 6 stycznia tradycyjnie obchodzimy jako święto 3 króli. Różne są w obecnych czasach interpretacje tego, co się przed wiekami wydarzyło i  kto to byli ten Kacper, Melchior i  Baltazar. Ostatnio przeczytałam na ten temat niezwykle interesujący artykuł, który znajdziecie TUTAJ o  trzech Boginiach – tezy dotyczące czasów baaaardzo przedchrześcijańskich. Uważam, z warto się z nimi  zapoznać.

Dzień Trzech Króli jest też Dniem Astrologa – z racji  tego, że uważa się w niektórych kręgach przynajmniej, że co najmniej jeden z Magów był astrologiem – a może wszyscy trzej?  W końcu w tamtych czasach to była bardzo prestiżowa profesja i  nie bylo  w tym nic dziwnego!  Jak było –  nie wiemy. Natomiast ja, jako adeptka astrologii, jej miłośnik wdzięczny za wszystko co oferuje – z radością obchodzę dziś  Dzień  Astrologa!
Pozdrawiam też wszystkich  znanych mi osobiście i z pism astrologów, miłośników tej pięknej sztuki, ludzi, którym astrologia pomogła rozprostować niektóre kręte ścieżki,  poznać siebie  i  świat, jego działanie, poukładać sobie to i owo 😀
Wszystkiego najlepszego!
Życzenia składam w imieniu nie tylko  swoim ale i  mojego nauczyciela, z którym na codzień współpracuję – Józefa Erwina Onoszko oraz Zbigniewa Kocika, a także Towarzystwa Rozwoju Świadomości, na którego stronie możecie dowiedzieć się jakie kursy rozwoju  świadomości oferujemy oraz Międzynarodowego Klubu Liderów, którego członkiem mam zaszczyt być!

Grafika do życzeń pobrana została z Pixabay.

Życzenia na Nowy Rok 2020

Życzenia na Nowy Rok 2020

Drodzy Moi!

Niech to będzie rok pełen Dobrej Mocy, szczęśliwych chwil, zdrowia, zadowolenia, uśmiechu, spełnionych marzeń, dobrostanu! Niech będzie kolorowy! Niech to będzie Rok, o którym za rok będzie można powiedzieć – TO BYŁ DOBRY ROK! Bądźcie zwyczajnie zadowoleni  Tego Wam i sobie życzę! Szczęśliwego Nowego Roku 2020! Ciekawe- co dobrego nam przyniesie?

Bądźcie ze mną, szykują się nowe warsztaty i  nowe miejsca do współpracy! Będą też pewne zmiany w dotąd nieco po macoszemu traktowanym przeze mnie sklepie MPA czyli  Magdalena Pfeifer Arts. Pojawiają się nowe teksty w mojej głowie i już też na ekranie komputera, będzie co czytać 😀

Zaglądajcie do mnie na blog, do sklepu i koniecznie na koncerty i  warsztaty!

Przytulam Was noworocznie do serca, niech Wasze scieżki jasnymi  będą!

WaszaMagdalena

Zodiak w alkowie – Koziorożec

Zodiak w alkowie – Koziorożec

KOZIOROŻEC

Jak kamień trwa - na stanowisku.

A zegar tyka.

Bacz, by nie zejść z wytyczonej drogi.


KOZIOROŻEC

– Jestem teraz na służbie. Nie powinienem z panem rozmawiać prywatnie. Ale, jak widzę dostał pan pozwolenie od moich przełożonych. A ja dostałem rozkaz. W takim razie słucham, o co chce pan zapytać?

– Na początek – możemy sobie mówić po imieniu?

– Nie, nie będziemy sobie mówić po imieniu, wolę zachować dystans – odpowiedział, krótko  tonem, z którym nie zamierzałem  nawet dyskutować. Natychmiast nabrałem respektu i – jakby to powiedzieć… – zebrałem się w sobie. Wyprężyłem się nawet.

Natomiast Koziorożec najwyraźniej wypełniał swój obowiązek, a w tej chwili było nim poinformowanie mnie na temat zasad, jakimi się kieruje.

– Oczywiście, jak pan wie,  jestem częścią systemu. Jak my wszyscy, tylko ja jestem tego świadomy. Jestem architektem swojego życia, kreślę plany, ustalam zasady i stoję na ich straży, na straży prawa. Konstruuję kodeksy. Kładę podwaliny. Pilnuję  również przestrzegania raz ustalonych zasad – moich – zaznaczam. Moich, czyli takich, które sam stworzyłem lub zaakceptowałem. Przede wszystkim liczy się praca, porządek, kontrola i posłuszeństwo. Nie pozostawiam rzeczy przypadkowi, wszystko dokładnie planuję. Ustalam granice, nie wolno ich przekraczać. Granice przecież służą do ograniczania, jak sama ich nazwa wskazuje. Do pokazywania ludziom gdzie jest początek, gdzie koniec i ile mogą. Najlepiej jest, jak  nie mogą zbyt wiele, rozbestwiają się wtedy tylko. Kiedy człowiek zna swoje ograniczenia, czuje się bezpiecznie. Zresztą po to są właśnie granice, by zachować bezpieczeństwo, a ich przekraczanie to zaprzeczenie bezpieczeństwa, czyli ryzyko. Władza natomiast opiera się na zasadach i rygorystycznym przestrzeganiu ich. Wtedy jest porządek i wiadomo jak żyć. – mój wzrok padł na wiszącym  na ścianie regulaminie, oraz na leżących na stole pakietach tabliczek z napisami „zabrania się…”  i „zakaz…”. – Spokój i chłód uczuciowy to moje atuty. Tak, mówią, że jestem chłodny, a nawet bezduszny. Faktem jest, że nie jestem zbyt emocjonalny, kontroler przecież nie może się roztkliwiać, musi być restrykcyjny. Władza to chłód i bezwzględność.

Zamilkł  na chwilę, a ja nie miałem śmiałości mu przerywać – naprawdę budził respekt. Teraz jednak skorzystałem z okazji i nieśmiało (słyszałem, że Koziorożce są nieśmiałe, ale o tym sza! Nie mówmy o tym, niepotrzebne mi trudności i kłopoty z powodu plotek, Koziorożec ich  nie znosi).

– Czy możemy porozmawiać o pańskim życiu prywatnym?

– Zazwyczaj nie rozmawiam o prywatnych sprawach.  Ale skoro nalegasz, to ci odpowiem, podoba mi się twój upór, doceniam go i nagrodzę kilkoma słowami. Poza tym wykorzystam okazje i jasno  nakreślę  swoje stanowisko na ten  temat – zdecydowanie ukrócę wszelkie dywagacje. Mam na sprawy damsko – męskie bardzo konkretne poglądy. Otóż miłosne uniesienia są mi obce. Romanse nie wchodzą w rachubę, tylko małżeństwo, ale nie spieszę się z tym, to zbyt poważny krok, by postępować lekkomyślnie. Trzeba dokładnie rozważyć za i przeciw. Kiedy zwiążesz się z nieodpowiednią osobą, poniesiesz tego konsekwencje. Dlatego też lepiej nie żenić się zbyt młodo. Trzeba dojrzeć do tego. I wybrać dojrzałą kobietę. Doświadczoną, pracowitą. Koniecznie też musi być zaradna i oszczędna. Dobrze, by była poważna, nie żadne fiu bździu. Wie pan, małżeństwo, rodzina, to przedsiębiorstwo. Pana zdaniem jestem wyrachowany? Wszystko trzeba przekalkulować, to moja dewiza. Szanuję cudze zasady i wymagam tego samego dla siebie – spojrzał na mnie twardym, zimnym wzrokiem – Jednak, kiedy już wybiorę kobietę, to będę trwać przy niej wiernie, aż do śmierci. Do czarnego końca –  przy okazji to mój ulubiony kolor. Nie lubi pan tematu śmierci? Śmierć jest wpisana w koło życia, wszyscy umrzemy, nie zmieni pan tego. Na każdego przychodzi czas. Czas jest nieubłagany. Bezwzględny. To ostateczna granica naszego życia na tym padole.

Rozejrzałem się dyskretnie po pokoju. Oczywiście mój rozmówca to zauważył.

– Jak pan widzi, mieszkanie mam dość skromne i jest tu tylko to, co jest potrzebne i solidne. Choć nie wszystko było tanie niestety. Lubię tanio kupować, ale rzeczy mają być przede wszystkim trwałe i dobrej jakości. Biedni ludzie nie mogą sobie pozwolić na byle co.

– Wysoko pan mieszka – zauważyłem.

– Owszem, trudno się tu dostać, dużo tych schodów i są dość strome. To wyrabia charakter. Wysiłek i trud szlifują człowieka, nadają mu formę. Budują morale i wzmacniają kręgosłup – zarówno etyczny jak i fizyczny. I kondycję, na to trzeba pracować, pan się zadyszał… taki młody, też coś! Za to dzięki temu mam wspaniały widok na góry. – przez chwilę się zapatrzył na surowy widok za oknem. – No i stanowią granicę dla niechcianych gości. Mało kto tutaj zagląda. Zbyt tu niedostępnie.

Po chwili kontynuował:

– Oszczędność formy, oszczędność słów, to moja dewiza. Pieniądze też należy liczyć i oszczędzać. Niektórzy sądzą, że jestem sknerą. Ale tylko dzięki systematycznemu oszczędzaniu i odmawianiu sobie przyjemności, czy bezsensownych, nieprzemyślanych zakupów, mam zapasy na czarną godzinę, solidne zabezpieczenie. Nie jeżdżę samochodem, tylko komunikacją miejską. Prywatnie. Służbowo oczywiście tak, w końcu jestem policjantem i nie będę gonił złodziei na piechotę! Prawo ponad wszystko! Trzeba się do niego stosować. Wiem o pańskim mandacie, ale nie umorzę go panu. – przyznam, że się zawstydziłem – Jak nie zostanie zapłacony w terminie, to przyślę ponaglenie wraz z odsetkami. Rozliczę pana z tego. Należy ponosić konsekwencje złamania zasad, one zawsze człowieka dopadną. To, że się znamy nie znaczy, że będziemy łamać reguły – ma wzrok jak skała, trudno się pod nim nie ugiąć – Mówi pan, że niektórzy się śmieją, że wypisuję mandaty? Dla mnie to jest naturalna ścieżka kariery: zgodnie z zasadą od „krawężnika” do pułkownika. Nie ma czego się wstydzić. Mam wysokie ambicje, dalekosiężne plany i realizuję je może niezbyt szybko, ale za to posuwam się coraz wyżej, krok po kroku, podczas kiedy inni porzucają swoje bo idą na łatwiznę. Tylko sumienną pracą i cierpliwością można do czegoś dojść w życiu. Systematyczność to moja dewiza. Niestrudzenie czekam na swój czas, na moją kolej. Zresztą czas trzeba szanować, stracone minuty już się nie wrócą. Nigdzie się nie spieszę i postępuję rozważnie. Wymagam nie tylko od innych. Także, a nawet przede wszystkim od siebie. Jak już wspominałem, konsekwentnie i nieubłaganie dążę do celu. Moje życie to precyzyjnie budowana konstrukcja.

Z każdym jego słowem  nabierałem do tego człowieka coraz większego poszanowania. Zdecydowanie zasługuje na miano autorytetu, choć może raczej jest autorytarny, gdyż wydaje się być dość represyjnym człowiekiem. I bezwzględnym. Zaraz się przekonałem, że mam rację. Bezceremonialnie mnie wyprosił. Po prostu otworzył drzwi i bez mrugnięcia okiem powiedział:

– Koniec rozmowy, wracam na służbę. Żegnam. – Zdecydowanie postawił kreskę na naszej rozmowie. Koniec i kropka.

Cóż miałem zrobić? Wstałem, grzecznie się ukłoniłem stukając obcasami (mało brakowało, a bym mu zasalutował!) i wyszedłem. Po tym spotkaniu musiałem pobyć trochę sam, poobcować z tym, co Koziorożec mi powiedział. Dotknąć tego. Zmierzyć to w sobie i przepracować. Dowiedziałem się wielu konkretów i należało to rozważyć, bo jego argumentacja była bardzo rozsądna i trafiała do przekonania. Zresztą trochę samotności jeszcze nikomu nie zaszkodziło.

Dobrze było także ochłonąć przed kolejnymi wizytami. Już wiedziałem, że zostały mi tylko dwie, odkąd się zorientowałem, że odwiedzam Znaki Zodiaku. Tylko dwie, ale spodziewałem się najdziwniejszych rzeczy, więc należało zadbać o odpowiednie nastawienie.

Wywnioskowałem, że każdy kolejny ze znaków jest coraz wyżej w rozwoju człowieka  i natury. Jest także kompletnym przeciwieństwem poprzedniego. I tak na przykład Baran lubi zdobywać i być wszędzie pierwszy, działa przy tym samodzielnie, Byk to pacyfista, materialista i miłośnik spokoju, kocha partnerstwo, Bliźnięta to roztrzepane, ale bardzo sprytne intelektualistki, Rak jest ciepłą, uczuciową, opiekuńczą, ale i lękliwą istotą.  Lew to zakochany w sobie i w luksusie król wszystkiego, natomiast Panna –  jest skromna, usłużna i pracowita, Waga – towarzyska, piękna i zdecydowanie nie pracowita. Tajemniczy, charyzmatyczny i skryty Skorpion strzegący skarbów (jakich? Nikt nie wie!) i tajemnic, które rozbrajająco szczery Strzelec może niechcący „wychlapać” całemu światu. Ten ostatni marzy o przekraczaniu granic, natomiast Koziorożec o ich stawianiu. Jaki Jest Wodnik i Ryby? Idziemy coraz wyżej, więc podejrzewam, że u Wodnika będzie kosmicznie, a u Ryb? Może jak  w niebie?

Wkrótce miałem się i o tym przekonać.

c.d.n.

 

Aby przeczytać wcześniejsze fragmenty tej historii zalecam rozpocząć od WPROWADZENIA . A potem kolejno – BaranBykBliźniętaRak, Lew  oraz Panna i

A na koniec Skorpion,i Strzelec

Zapraszam też do kontaktu z astrologiem – Józefem Onoszko – aby umówić sie na konsultację – skontaktuj sie  ze mną. Umawiam spotkania osobiste w Trójmieście, oraz wtedy, kiedy Józef jest w Trojmieście –  na Skype. Przyjrzyj się  także moim malowanym  na zamówienie ASTROMANDALOM i MANDALOM oraz ANIOŁOM i ZWIERZĘTOM MOCY – być moze zamówisz coś dla siebie lub swoich bliskich? Znajdziesz je w zakładce MALARSTWO  ENERGETYCZNE

Jeśli lubisz niebanalne dodatki do  ubrań lub mieszkania – zajrzyj do mojego SKLEPU 🙂

 

Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.