Czy motyl  żałuje, że się przepoczwarzył?
Ostatnio pisałam  o końcu, o tym, że to zmiana,  która wyrywa nas z ustalonych torów, ze znanej, dającej poczucie bezpieczeństwa sutuacji. Prawda jest taka, że kiedy coś  się  kończy,  to tak naprawdę  przekształca się w inny rodzaj energii, ponieważ  istniejemy w cyklach, w Kole Życia. Początek i koniec koła nie stykają  się,  raczej nakładają na siebie jak w spirali, gdyż  wszystko stale się rozwija i przekształca, zmienia, transformuje. I to jest piękne. Owszem, wzrastanie  bywa bolesne. Nikt nie mówi,  że to jest łatwe i przyjemne.  Te trudne chwile potrafią dać w kość. Kiedy jednak podejmiemy ten wysiłek, i dalej – kiedy minie czas zwiększonego wysiłku, a nawet bólu – odkrywamy,  że nasze  życie  ma więcej kolorów,  a my sami możemy  odetchnąć pełną piersią i po prostu stanąć  w MOCY.
Każda, nawet  najtrudniejsza, najboleśniejsza  sytuacja ma za sobą  również jasną stronę. Czasem trzeba cierpliwie zaczekać,  przetrzymać  czas ciemności. Poczwarka też wymaga czasu na to, by stać  się  motylem. Nie przyspieszy się  tego procesu. Wiem, że nie jest to łatwe, czasem wydaje się  być   niewykonalne,  ale warto podjąć próby  nie naciskania,  by się  nie szarpać  z życiem, tylko  płynąć z jego nurtem. Kiedy się  tonie, kiedy prąd  porywa, kiedy dzieją  się  rzeczy  nieoczekiwane –  wtedy trzeba zachować  spokój,  by myśleć  jasno, by nie trwonić niepotrzebnie energii, by płynąć z głową nad powierzchnią. I skupić  na rzeczach NAJISTOTNIEJSZYCH. Zweryfikować mocno priorytety.
Czas zmiany, przekształcenia, to czas inkubacji nowego początku.
Prawda?

Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.