Kto nie był, niech żałuje! Choć prawdopodobnie ciężko byłoby się jeszcze dostać, bo cała sala Opery Bałtyckiej była wypełniona – i słusznie, bo było czego posłuchać!
Ja byłam. Na scenie. Śpiewaliśmy Messa da Requiem Giuseppe Verdiego. Koncert był… Piękny był. Wzruszający. Ta muzyka sama w sobie porusza. Ważne jednak jest jeszcze wykonanie. A dziś… kto się pofatygował na koncert, miał ogromne szczęście, bo mógł posłuchać niebiańskich piano słynnej Barbary Kubiak… cudownie śpiewa, doprowadziła mnie do łez na Offertorio… jej głos w górnych rejestrach brzmi niesamowicie… słodkie tony wlewały się w ciało, w duszę, otwierały serce. Nasza polska diva cudownie brzmiała także w duetach z Karoliną Sikorą, dla której było to pierwsze wykonanie tego utworu. I spisała się znakomicie, a możecie Państwo wierzyć lub nie, ale mezzosopran ma tu co śpiewać! Osobiście kibicuję Karolinie od dłuższego czasu. Mam okazję obserwować jej rozwój, bo na deskach Bałtyckiej śpiewa od kilku lat, coraz to bardziej wymagające partie – co by nie zaśpiewała, to zachwyca wykonaniem. Ekspresją i perfekcją. Ta gdańska śpiewaczka o włoskiej urodzie naprawdę ma cudowny głos i talent, a wszystko poparte ogromną pracą i wielką skromnością. Jest wspaniała – warto się snobować i chodzić „na Sikorę”, bo ta dziewczyna po prostu musi zrobić wielką karierę. Czego jej z całego serca życzę!!! Partie męskie śpiewali Wolodymyr Pankiv i Tadeusz Szlenkier – miękki, włoski, cudownie liryczny tenor. Pierwszy raz usłyszałam go w partii Turridu z mojej ukochanej Cavalerii Rusticany, kiedy to się zachwyciłam barwą i prowadzeniem głosu. I wrażliwością muzyczną. Po Requiem pozostaję w zachwycie! Na Tadeusza też polecam się snobować! Całości dopełnił brzmiący, ciepły bas Pankiva. Zapadający w pamięć. Kiedy się go słucha z zamkniętymi oczami jego głos subtelnie otula jak koc. Przyjemne uczucie.
Dyrygował nami młody dyrygent z Krakowa Tomasz Tokarczyk. Rzeczowy, konkretny, ekspresyjny i bardzo zaangażowany – swoją postawą, profesjonalizmem, swoim stylem dyrygowania sprawia, że wszystko było co trzeba, a nawet więcej. Bo kiedy artyści po koncercie są wzruszeni… to znaczy, ze to było to.
Ja osobiście po koncercie się rozpadłam na kawałki. Muzyka, zaangażowanie dyrygenta, piękne wykonania solistów, świetna gra orkiestry i pełen ekspresji śpiew bardzo skupionych i zarażonych zaangażowaniem dyrygenta koleżanek i kolegów z chóru sprawiły, że bardziej niż zwykle poczułam się częścią niezwykłego, cudownego organizmu. Moje serce zostało poruszone, wstrząśnięte… Jeszcze teraz kiedy to piszę, brzmią we mnie fragmenty… uśmiecham się wewnętrznie i zewnętrznie, z zachwytem. Będę dziś zasypiać z tą muzyką w ciele, nie pozwolę, by coś mi to wrażenie zepsuło.
Mam wspaniałą pracę. Wymagającą, czasem trudną, ale wspaniałą. A nagrodą są oklaski, Wasze oklaski. Dzisiejsze były na stojąco! Cudownie jest być tłem dla takich śpiewaków, jak Barbara Kubiak, Karolina Sikora, Tadeusz Szlenkier i Wolodymyr Pankiv.
Pośród tych wszystkich zachwytów nie sposób jednak zapomnieć, że dzisiejszy koncert to Messa Da Requiem. Msza żałobna. Dla nas dzisiejsze wykonanie było szczególne. Zmarł nasz kolega z orkiestry, Krzysztof Poznański, dziś odbył się Jego pogrzeb. Na samym początku koncertu pan Dyrektor Kunc poprosił wszystkich zebranych, abyśmy uczcili jego odejście chwilą ciszy. Wszyscy złożyliśmy Krzysztofowi ten hołd. I my muzycy i widownia.
Messa Da Requiem to hołd dla wszystkich zmarłych.
Messa da Requiem to duchowe przeżycie. Kontemplacja życia i śmierci.
Taki to czas przed Wielkanocą, czas zadumy nad Kołem Życia.
P.S.: Myślę, że nasza Pani Kierownik Chóru ze spokojnym sercem może być z nas dumna!
13 kwietnia 2017
Dyrygent Tomasz Tokarczyk
SOLIŚCI
Sopran Barbara Kubiak
Mezzosopran Karolina Sikora
Tenor Tadeusz Szlenkier
Bas Volodymyr Pankiv
CHÓR I ORKIESTRA OPERY BAŁTYCKIEJ W GDAŃSKU
Przygotowanie chóru Anna Michalak