
Uwaga na głowę.
(Haiku)
BARAN
– Hej! Ty! Masz ogień?
Nie zareagowałam.
– Ty, facet! No mówię do ciebie! Tak, do ciebie właśnie! No co się gapisz jak to cielę na malowane wrota? Masz ogień czy nie? – ktoś dał mi solidnego kuksańca i wrzeszczał nade mną w ordynarny sposób.
Poczułam ogromną dezorientację. Dlaczego ten człowiek mnie szturcha? Dlaczego wrzeszczy na mnie i do tego zwraca się do mnie per „Facet”?! Rozejrzałam się, żeby się zorientować w sytuacji i ewentualnie przyjąć jakąś strategię. Jakimś cudem znalazłam się na ulicy. Zobaczyłam kto mnie zaczepiał – był to bardzo młody rudowłosy mężczyzna, dość potężnie zbudowany. Widać w nim było hardość i siłę – taki typ, z którym lepiej nie zaczynać. Tylko czy na pewno on wołał do mnie? Przecież jestem kobietą! Co jest grane?! Ale poza nami nikogo na ulicy nie było. Jedynie obok zaparkowane było czerwone, sportowe auto. Miało otwarte drzwi od strony kierowcy, więc pewnie jego właściciel ze mną właśnie rozmawiał. Staliśmy koło sklepu monopolowego i mój wzrok padł na szybę wystawową – to co zobaczyłam wprawiło mnie w prawdziwe zdumienie! Otóż obok mojego towarzysza stałam nie ja tylko jakiś mężczyzna! Całkiem przystojny zresztą. Dotknęłam swojej twarzy, a on zrobił to samo! „O, matko! Jestem… facetem! Jak to możliwe?!”. Trochę spanikowałam, a mój przerażony wzrok przeskakiwał z „mojego” odbicia w szybie na tego typka. Ten zaczął się już niecierpliwić. Znów szarpnął mnie za ramię.
– No to jak? Ile można czekać? Masz czy nie? No i gadaj tu z takim frajerem! Stary, trzeba mieć ogień w sobie, ogień, to życie, hahaha! Ty, zobacz, jakie mam mięśnie! No, zobacz, nie wstydź się, dotknij! Pomacaj! -Gość był bardzo bezpośredni i aż buzował pierwotną siłą i agresją, której – jak się spodziewałam – wystarczyła iskra, by wybuchnąć. Żeby zyskać na czasie i przede wszystkim, żeby nie chciał mi przyłożyć fangi w nos dotknęłam tych jego mięśni, które napięte drgały jak u dzikiego zwierzęcia przygotowanego do ataku. Miał mocne barki, faktycznie godne prezentacji. Robiły wrażenie, były silne, nie „napompowane” – prawdziwe mięśnie, siła zaklęta w żywym mięsie z tętniącą w nim wartko krwią. Ich właściciel obnosił się z nimi i ze swoją klatką piersiową podkreślając je obcisłą koszulką t-shirt z tak podwiniętymi rękawami, żeby dokładnie było widać całe ramiona. Jak wojownik lub gladiator prezentujący swoją siłę. Spodnie też zresztą miał takie, że podkreślały jego… męskość – Co tak lekko, porządnie ściśnij! – ponaglił mnie. Nagle znalazłam się bardzo blisko niego i poczułam ostry piżmowy zapach potu tego człowieka. Trochę mnie zemdliło, ale opanowałam się.
Wyciągnęłam zapalniczkę z kieszeni (skąd ona się tam wzięła? Przecież nie palę!) i podałam mięśniakowi. Ten zapalił papierosa, zaciągnął się i dmuchnął mi dymem prosto w twarz. Świetnie. Grunt to kultura i dobre wychowanie, ale czego się po takim spodziewać? Nieco się skrzywiłam, lecz szybko się zreflektowałam. Trzeba pamiętać, żeby zachować spokój, tylko to może mnie uratować przed awanturą. Z takim niezbyt okrzesanym i wyglądającym na porywczego facetem nie ma co zaczynać. W dodatku zapalniczka powędrowała do jego kieszeni. Zauważył mój wzrok, uśmiechnął się szeroko i – nie powiem – bardzo szczerze, przyjrzał uważnie, po czym powiedział wesoło, poklepując przyjacielsko po plecach:
– No, co? Co twoje to i moje, nie? Jak mi się coś podoba, to biorę. – przypomina to zachowanie małego dziecka, które zajęte jest tylko zaspokajaniem własnych potrzeb i to natychmiast. Z tą różnicą, że on dzieckiem nie jest, przynajmniej nie z wyglądu.
– Tak, oczywiście, ja w ogóle miałem zamiar ją panu dać – powiedziałam pojednawczo.
– Ty, a może się poszturchamy trochę?
– Bardzo pana przepraszam, ale chyba nie rozumiem – znów próbowałam zyskać na czasie nieco jednak przerażona wizją bicia się nawet dla zabawy z tym osiłkiem – Widzi pan, trochę się… zamyśliłem… idąc do… – jąkałam się, bo właściwie nie wiedziałam dokąd idę, ani nawet gdzie jestem – i chyba się trochę zgubiłem, a nie jestem stąd.
Ten gość ewidentnie mnie nie słuchał, widać było, że przecież ma nowy pomysł, zapalił się do czegoś i chce to natychmiast realizować. W sumie był nawet dość przyjazny.
– No, poboksujemy!
– Aaaa! Ale właściwie po co?
– Jak to po co? Zwyczajnie dla boksowania! Nie można czegoś robić „po prostu”, tylko trzeba wszystko komplikować? Nie chcesz? Boisz się rozciętej wargi? Cienias! Krew jest dobra, jak płynie wartko, to znaczy, że jesteś zdrowy i silny, jak ja! O! To się pościgajmy, zobaczymy kto jest szybszy! Do następnego rogu!
Niewiele myśląc wystartował, a ja zaskoczony nie zdążyłem (kiedy zacząłem myśleć o sobie jak o mężczyźnie?).
– Eeej, gdzie ty jesteś, ja już dobiegłem, a ty jeszcze stoisz? E, tam! Nudny jesteś. Ja lubię, jak coś się dzieje, wiesz? Życie trzeba odważnie brać za rogi! Rywalizować i walczyć o swoje odważnie! Zapamiętaj to sobie. I że wszędzie lubię być pierwszy. Musowo. JA JESTEM PIERWSZY. Tylko ja! Liczę się tylko ja!
Pokiwałem głową, ale on chyba myślał, że kpię:
– Ty, uważaj, bo ci przyłożę, jak śmiesz w to wątpić?
– Ależ nie! Wcale! Absolutnie się zgadzam! – na wszelki wypadek przyjąłem tę strategię, obawiałem się bowiem, że sprzeciw zaowocuje zmieceniem mnie z powierzchni ziemi. Ten typ reagował jak iskra na wiatr – wystarczył niewielki podmuch i pożar gotowy.
– No, dobra – wydawał się udobruchany. Chyba nie obraża się za bardzo, w każdym razie wygląda na to, że nawet jak się rozzłości, to szybko mu przechodzi i zapomina o zniewadze – Wiesz co, stary, chodź na kielicha! Na wódkę, w niej jest moc!
Skierowaliśmy się w stronę baru.
– O, w mordę! Ale laska! Normalnie na sam jej widok… gorąca babka, takie lubię! Muszę ją zdobyć!
– Zaprosisz ją na randkę? – skoro on mówi do mnie tak bezpośrednio, też postanowiłem się ośmielić, okazało się, że spotkało się to z aprobatą. Widać, że stałem się nie wiadomo kiedy najlepszym kumplem, choć wydawało mi się, że jednak przygodnym, takim na chwilę. Dobrym na dzisiejszą akcję. Uradowany tak klepnął mnie po plecach, że aż się zatoczyłem.
– Jaka randka, co ty! To będzie tylko szybki seks i do widzenia! W końcu młodzież musi się wyszumieć, nie? Wiesz przecież, że biorę to, co mi się podoba bez pytania. Już ci mówiłem! Nawet, jak nie będzie chciała, nie obchodzi mnie, tak, trzeba zrobić, żeby chciała. Byle prędko, bo się na nią nakręciłem! Długie zaloty nie są dla mnie, nudzą mnie. Tylko ja się liczę! Ja i moje potrzeby! A to znaczy, że jak coś chcę, to musze to mieć już! Teraz! Lubię seks, taki gorący… i lubię go szybko zaspokajać. Lubię też zdobywać wciąż nowe terytoria i wszystko to, co nowe, świeże – więc gdzie tu randki? Związki?! Jeszcze mi się taka opatrzy, nie znoszę nudy i rutyny!
Ta cała sytuacja jest bardzo zagadkowa, a ten człowiek zaczął mnie intrygować. Nieokrzesany, ale w sumie przyjazny, a na pewno bardzo wyrazisty. Nabrałem odwagi (poczułem jakby jego wielka energia wstąpiła we mnie – on na pewno nie znał strachu) i owładnięty nagłą i nieopanowaną ciekawością zadałem śmiałe pytania:
– Czyli nie masz dziewczyny na stałe? To – skoro tak lubisz seks – jak sobie radzisz z brakiem dziewczyny?
– Słuchaj stary! Jak nie ma laski, a mi się chce, to sam siebie mogę zaspokoić, co za problem? Z laską z obrazka – mrugnął do mnie porozumiewawczo ze sprośnym uśmiechem. Jaki on szczery i bezceremonialny – Najważniejsze jest, żeby rozładować energię. Z dziewczyną lub bez. To proste, jestem taki, że u mnie musi być jakaś akcja, rozumiesz? Szybka do tego. Ciągle musi się coś dziać, stary! W tym jestem jak dziecko, jak coś chcę, to muszę to dostać już! A czy ja rozładuję energię bijąc się, czy w seksie (również autozaspokajaniu), co za różnica? Byle już, teraz, natychmiast! I nie ma się czego wstydzić, ludzka rzecz przecież! Wiesz, inaczej ciśnienie mi rośnie i staję się bardzo agresywny! Poza tym, po co ja mam trzymać coś w sobie? Nie jestem taki głupi! Chwilą trzeba żyć! Łapać to, co przychodzi bez namysłu, a nie zastanawiać się nad jakąś przyszłością, przeszłością, a kogo to obchodzi?!
Jego prostolinijność zjednywała mnie. To, co mówił miało sens. Zastanowiłem się chwilę nad tym, tymczasem on kontynuował, widać, że się zapalił:
– Wiesz, poza tym liczy się świeżość, wszystko to, co pierwsze – pierwsza miłość, pierwsze spojrzenie… pierwszy seks… Ty mnie nie wpieniaj lepiej! – zreflektował się nagle – Przez ciebie ta cizia mi nawieje! Koniec gadania, szkoda czasu, trzeba działać nie gadać! Moim żywiołem jest walka, aktywność, działanie! Człowiek czynu nie zastanawia się, nie gada, tylko robi i szybko reaguje! – zatarł ręce, wypiął pierś i skierował się w kierunku nic nie podejrzewającej dziewczyny – Trzeba wyrwać tę babkę, oj, jak ja lubię zdobywać! Ma kieckę w moim ulubionym kolorze, czerwonym, takim wiesz, krwistym! Taki jak moje zwinne sportowe auto. Widziałeś je? – odwrócił się jeszcze na chwilę w moja stronę – Podniecają mnie takie akcje, od razu krew lepiej krąży, czuję, że żyję! Ej, ty, mała! Choć, coś ci pokażę! To nara, stary!
I już go nie było. A ja popatrzyłem za nim chwilę dumając nad tym co mi powiedział. W sumie to była bardzo ciekawa rozmowa. Krótka, szybka, pełna energii. Skoczyła mi adrenalina, a serce mi waliło jak młotem. Facet zniknął, pognał zdobywać.
A ja wyszedłem z knajpy i poszedłem przed siebie. Może tam, dokąd trafię zaznam dla odmiany nieco spokoju?
cdn.
Jeśli jesteś miłośnikiem astrologii i pragniesz mieć swój astrologiczny portret w postaci AstroMandali – skontaktuj się ze mną. O tym, czym jest AstroMandala i jak ją zamówić dowiesz się tutaj.
Chętnie namaluje też dla Ciebie Anioła Duszy, Mandalę Duszy (lub z dowolną intencją), Twoje zwierzę Mocy lub Twój Znak Zodiaku. Podejmę sie również wykonania ilustracji do Twojej publikacji lub strony internetowej/bloga. Zapraszam też do swojego sklepu – galerii internetowej. Jeśli szukasz nietuzinkowych prezentów, lub dekoracji – to miejsce dla Ciebie!