W mrocznej głębi cierpliwie przyciąga.
Zmiany odnowa wciąż.
Pod zimną skorupą wrze.
To będzie wizyta, którą zapamiętam do końca życia. Dlaczego? Hmmm. Zastanówmy się. Chociażby dlatego, że w chwili, kiedy pomyślałem o Skorpionie ktoś zarzucił mi worek na głowę i bezceremonialnie wrzucił do samochodu z przykazaniem, że mam grzecznie siedzieć, nie podglądać i nie zadawać pytań. Wolałem nie ryzykować, więc zastosowałem się do polecenia. Jechaliśmy jakiś czas, biorąc sporo zakrętów, aż się zatrzymaliśmy. Wówczas dwóch osiłków wzięło mnie pod ręce i zaprowadziło przed oblicze szefa. Trochę mi nogi zmiękły, nie powiem.
Nigdy nie miałem takiego poczucia zagrożenia, ogromnego lęku i pewności jednocześnie. Ten człowiek jest niesamowity. Fascynujący. Jego wzrok… kiedy patrzy człowieka, przeszywa go wzrokiem na wylot. Tak jakby wszystko o mnie wiedział. Jakbym był przezroczysty. Jest bardzo ostrożny, co dał mi odczuć – ale jednocześnie przyjacielski. W tym samym czasie, kiedy uśmiechał się i klepał mnie po plecach, kiedy czułem, że to może być najlepszy, najwspanialszy przyjaciel, jakiego ziemia wydała – dawało się odczuć, że jeden fałszywy krok, odrobina nielojalności i już po mnie. Na szczęście byłem na to przygotowany. Również na to, że to człowiek prawdopodobnie owładnięty pasją, a może nawet paranoją.
– Wybacz mi takie przyjęcie, ale podobno zapragnąłeś się ze mną widzieć – siedział w fotelu za ogromnym biurkiem; nieznacznym ruchem głowy odprawił osiłków. Wstał, otworzył szeroko ramiona i wziął mnie w objęcia. Potem usiadł z powrotem w fotelu i kontynuował– Oni czasem za bardzo się starają. Muszę jednak zachować niezwykłą ostrożność, wiesz – wróg nie śpi. A oni są bardzo lojalni. To bardzo cenne.– wiedziałem, że chłopcy dostali po prostu rozkaz.
Chodzą słuchy, że jego „służba” (de facto mówi się o regularnej zaufanej armii) zrobi dla niego absolutnie wszystko. A jak nie – bezwzględnie wymienia ludzi, nie oglądając się na nic i przed niczym nie cofając.
– Ale mój przyjacielu, co cię do mnie sprowadza? – nic nie jest tu takie, jak myślisz. Gdzieś kryło się drugie dno tej sytuacji, to, że chciałem tu być to jedno, ale skoro tu jestem, to znaczy, że gospodarz ma w tym swój jakiś cel, ukryty cel… skąd we mnie ta podejrzliwość? Chyba przeniknęła mnie atmosfera panująca w tym domu.
– Myślałem, że może przeprowadzimy wywiad… – spróbowałem szczęścia. Popatrzył na mnie uważnie, a ja poczułem się goły.
– Wywiad, to ja mam – przesunął w moją stronę teczkę leżącą na biurku. Z niepokojem i zdziwieniem otworzyłem ją, a w środku znalazłem swoje zdjęcia robione z ukrycia i różne dokumenty na mój temat! Wszystko – dyplomy, narzeczone… nawet pewne sprawy, które załatwiałem w najwyższym sekrecie. Całe moje życie. On – obserwuje mnie? Po plecach przeszły mi dreszcze. Czy przed tym facetem nic się nie ukryje? Skąd on się o tym wszystkim dowiedział? Spojrzałem pytająco na gospodarza:
– Coś ty myślał, że wpuszczę tu kogokolwiek? Byle chłystka? Musiałem najpierw dowiedzieć się coś niecoś na twój temat. Kim jesteś i jaki jest stopień zagrożenia z twojej strony. Z zadowoleniem przyznaję, że będziesz miał we mnie przyjaciela, podoba mi się twój styl. Potrafisz też dochować tajemnicy, a to jest rzadka rzecz i bardzo sobie to cenię. Możesz zatem przeprowadzić ze mną ten swój wywiad, tylko nie liczyłbym na zbyt wiele i tak nie dowiesz się więcej niż to co widać, lub to, co po prostu będę chciał ujawnić. Wiesz, że u mnie jak w grobie, chronię tajemnice. A znam ich sporo, bo widzę wszystko, nawet, jak nie patrzę. Sam to zresztą właśnie odczułeś… – zawiesił na chwilę głos i przyjrzał mi się – Fascynuje mnie wszystko to, co ukryte. Wyczuwam cudze intencje, wystarczy, że na kogoś spojrzę. Twoje też, więc nie kombinuj. Nikomu nie ufam. Jestem lojalny ale też bardzo podejrzliwy.
Cały czas byłem obserwowany. Ale ja też swoje wyciągnę, bo też jestem uważnym obserwatorem. Gospodarz to wiedział.
Słyszałem wiele na temat Skorpiona, ten człowiek tak fascynuje i pobudza wyobraźnię ludzi – mówi się, że jest niebezpieczny, ale jednocześnie też i wspaniałomyślny. Niejednoznaczny człowiek. Patrzę na niego i… nie wiem co myśleć. Jestem zdezorientowany i czuję się tak, jakbym siedział na bombie z opóźnionym zapłonem – nigdy nie wiadomo kiedy wybuchnie. Panowała tu taka atmosfera. Pozornego spokoju. Tymczasem Skorpion dalej mówił:
– Pamiętaj, że ja tak łatwo nie odpuszczam, jak się w coś zaangażuję, to do bólu. Do ostatka. Jesteś ze mną, albo przeciwko mnie, a jak zagrozisz mojej rodzinie, bliskim mi ludziom – to się zemszczę. Nie bój się, odczekam na stosowny moment, choćby to miało trwać wieczność. Jestem bardzo cierpliwy. Nawet nie będziesz wiedział, kiedy zaatakuję. To będzie zawsze ten moment, kiedy najmniej się tego spodziewasz. Ważna jest niezawodność. Przyjaciele też muszą być niezawodni. Tego wymagam od swoich ludzi. Niepokoję cię? To dobrze. Zatem zachowasz ostrożność.
– A co dzieje się z tymi, którzy jednak cię… w jakiś sposób zawiodą? – odważyłem się zapytać. Chwilę wcześniej wstał z fotela i odwrócił się w stronę okna tyłem do mnie, założywszy ręce na plecy. Nawet nie drgnął usłyszawszy pytanie.
– Obserwuję wszystko wokół i zapamiętuję. Pamiętam każdą, nawet najmniejszą zniewagę. Absolutnie wszystko. Przysługi oczywiście też. Nie radzę robić sobie we mnie wroga. Wrogowi śmierć… Tym bardziej, jak ktoś ze swoich będzie próbował mnie wykiwać, choć to praktycznie niemożliwe. Lepiej mieć we mnie przyjaciela. Za przyjaciół oddam życie.
Czyli jednym ze słów – kluczy jest dla niego lojalność. Rozejrzałem się po pokoju. Nie było tu zbyt wiele światła, była to jakby jaskinia przyczajonego w ciemności mitycznego stwora. Pomimo, że Skorpion wciąż stał do mnie tyłem i zwyczajnie nie mógł tego widzieć – zapytał, jakby wiedział o czym myślę:
– Zastanawiasz się czemu zasłaniam okna? Dla bezpieczeństwa. Nie wszystko musi być widać. Najcenniejsze jest to, co ukryte. Nie lubię się odsłaniać, nie wolno do tego dopuszczać. Trzeba mieć kontrolę nad otoczeniem i nad ludźmi, zabezpieczać się i chronić na wszelkie możliwe sposoby. Tak – mam sejfy i chronię skarby. Jakie? Na to pytanie nie odpowiem. Czy mam broń? Oczywiście. Mam też sporo różnego rodzaju zapasów wody i żywności na wypadek wojny oraz schron. Jest tak zbudowany, że chroni nawet przed promieniowaniem jądrowym. Oczywiście mam tam wszelkie zapasy umożliwiające przetrwanie dla mojej rodziny przez dłuższy czas.
Ten facet chyba czytał mi w myślach, bo odpowiadał na moje pytania w momencie, kiedy rodziły się w mojej głowie. Widać było, kto tu kontroluje sytuację.
– Czy są tu tajemne przejścia? Być może. Ten dom to twierdza, więc sam sobie pomyśl. A, że trochę ponura, to nieważne. Ważne jest bezpieczeństwo. Okna i drzwi są pancerne. Jestem przygotowany na najczarniejszą z godzin. Na każdą ewentualność. Każdą. I u mnie nie ma wybacz. Zapamiętaj sobie to. – Zamilkł na chwilę, po czym znów się odezwał – Mam cię na nagraniach – rozejrzałem się trochę spłoszony – Oczywiście, że są tu kamery, coś ty myślał? Ile razy mam powtarzać, że szeroko zakrojone bezpieczeństwo to podstawa?! Nie, nie mam paranoi. Po prostu wiem więcej niż inni. Powtarzam – mam wgląd w to, co niedostępne zwykłym ludziom.
To na pewno. Legendy krążące na temat tego człowieka znajdowały potwierdzenie. Niesamowity jest. Przykuwa uwagę i czuć, że pod maską pozornego spokoju ukryte są oceany uczuć, pasji, że tam cały czas coś się dzieje, wrze, jak lawa pod skorupą ziemską. Jest jak uśpiony, lecz czynny wulkan. Nigdy nie wiadomo, kiedy i co zrobi.
– Wiem, co ludzie o mnie mówią. Boją się moich, nazwijmy to, wybuchów. Słusznie. I rzeczywiście, czasem kogoś bez skrupułów… uciszę, niektórzy na to naprawdę zasługują, ale najlepszą strategią jest dezorientacja przeciwnika. Ważne, bym miał nad tym kontrolę.
Chwilę pomilczał, a ja wiedziałem, że absolutnie nie powinienem się odzywać.
– Czy ja stosuję przemoc? I manipulację? Czy jestem okrutny? Tak słyszałeś? Ja tylko wydobywam z ludzi ich prawdziwe intencje i taką wiedzę o nich samych o jakiej nie mieli pojęcia, że istnieje. Życie to wojna, więc wszystkie chwyty są dozwolone. Uzależniam ludzi od siebie? I zmuszam do tego, co wg mnie mają robić? Jak mam dbać o czyjeś bezpieczeństwo, chronić kogoś, osłaniać, to musi bezwzględnie się mi podporządkować, przecież to oczywiste. Prawda? Bezwzględnie! – Posłusznie pokiwałem głową. Faktem jest, że ten facet ma charyzmę, a jego głos i wzrok hipnotyzuje. Niewątpliwie wywiera swoją osobowością silny wpływ wszędzie, gdzie się pojawia (o ile wychodzi ze swej kryjówki).
– Metod podporządkowywania sobie ludzi jest sporo, niektóre bardzo subtelne…Ważny jest nacisk. Uporczywy, długotrwały, prowadzący do transformacji. Tylko najsilniejsi są w stanie go wytrzymać. Ale kiedy to przetrzymają – nic nie będzie w stanie ich złamać. Oooo, potrafię dać wycisk! Zresztą ludzi często nie trzeba zmuszać otwarcie. Użycie siły nie zawsze jest dobre i często nie przynosi oczekiwanych efektów. Wystarczy mieć przekonujące – postawił akcent na to ostatnie słowo – argumenty i czasem użyć trochę podstępu. Czasem należy cierpliwie poczekać na odpowiedni moment i właściwie go wykorzystać. Nie należy działać jawnie, lecz w sposób nieoczywisty skłonić ludzi do tego, by robili co chcesz. Dobrą metodą jest wywoływanie długotrwałego przymusu. Czasem warto postawić na zakulisowe działania.
– Cierpliwie czekać i wykorzystać moment. Czyli, jak ktoś się tobie narazi to zapłaci za to?
Wiedziałem, że tak jest, choć on nic na to nie odpowiedział. Przez chwilę obaj milczeliśmy. Wreszcie się odezwał:
– Wiesz, nie trzeba się mścić. Wystarczy usiąść na brzegu rzeki i poczekać aż spłyną nią zwłoki twojego wroga, jak mówi przysłowie wschodnie. – Zabrakło mi słów. Na taką ripostę nie ma kontrargumentu. Trafił w samo sedno i użył broni grubego kalibru. Jak zwykle. Moc tego człowieka poraża, przenika na wskroś i zmiata z powierzchni ziemi.
– Można twoje postępowanie porównać do raka powoli rozwijającego się w ukryciu i opanowującego organizm nic nie podejrzewającego gospodarza? I nagle – bum! Wiadomość zmieniająca życie?
– Taaaa… coś w tym jest. Kto się ze mną zetknie, czy tego chce, czy nie zawsze spotka się z jakąś zmianą, z transformacją. Często tą ostateczną. Musisz zauważyć jedno. Trudne przeżycia nas wzmacniają. Uodparniają i powodują, że im bardziej jesteśmy do nich zahartowani, tym szybciej dochodzimy do siebie.
– Podobno sam jesteś bardzo wytrzymały, wymagający wobec siebie i bardzo szybko się regenerujesz? Szybko dochodzisz do zdrowia?
-Też. Ale to dotyczy regeneracji również po wyczerpujących treningach. Lub trudnych przeżyciach… Jestem bardzo zawzięty. Przede wszystkim siebie zmuszam do wysiłku i transformacji, nie tylko innych ludzi. Robię coś tak długo, aż uzyskam pożądany efekt. Nie odpuszczam. To oczywiście może powodować ekstremalne wyczerpanie, po którym trzeba szybko dojść do formy. Taki los wojownika.
– Lubisz ekstremalne sytuacje? Czemu tak siebie katujesz?
Nieznacznie się uśmiechnął.
– Katuję? Tak bym tego nie określił. Ale jakby się zastanowić…może rzeczywiście inni tak to odbierają. Ja zwyczajnie ćwiczę wolę. Wystawiam na próbę swoją siłę. Powoli, systematycznie, uporczywie. Wciąż i wciąż. Trzeba być przygotowanym w każdej chwili do odparcia wroga, więc nieustannie trzeba trenować.
– Pijesz alkohol?
– Przepraszam, niczym cię nie poczęstowałem! Jak widzisz, nie jestem zbyt gościnny. Ale oczywiście jeśli chcesz – już kiwnął na ochroniarza, który bezszelestnie pojawił się znikąd, a może był tu cały czas? – przynieś coś mocniejszego! – po chwili stał przede mną niewielki kieliszek, jednak kiedy umoczyłem wargi w płynie poczułem ogromną moc trunku. Taką, że nie byłem w stanie go przełknąć. Gospodarz nie pił. Cierpliwie poczekał, aż skończę kaszleć. Rzekł:
– Ja nigdy nie piję. Analiza i utrzymywanie kontroli wymaga czystego, nie zakłóconego używkami umysłu. Poza tym człowiek po alkoholu robi głupoty i nie jest w stanie odpowiednio szybko reagować.
– Słuchaj… czy ty czasem stąd wychodzisz? Wyjeżdżasz czasem dokądś?
– Dużo pytań zadajesz! Tak, wyjeżdżam. Mam świetne auto. Pancerne.
Pokiwałem z uznaniem głową. U tego gościa nie ma półśrodków, widać, że we wszystko angażuje się całkowicie i nie przegapia niczego.
– Wykorzystujesz ludzi?
– A ty jak sądzisz? Wykorzystuję ich? Po co miałbym to robić?
– Do własnych celów. Nie chcesz odpowiedzieć. Szanuję to, wybacz mi śmiałość. – Zastanowiłem się chwilę nad kolejnym pytaniem – Czy to będzie wielka niedyskrecja, jeśli zapytam cię o kobiety?
– Pytasz czy zmuszam kobiety do seksu? Nie mam powodu – same włażą mi do łóżka. Nie są w stanie mi się oprzeć. Jestem niesamowicie namiętny, to akurat jest powszechnie znany fakt. A to jest zawsze magnes na babki.
– Nie sądzisz, że przyciąga je również twoja wewnętrzna moc? I te tajemnice, które ukrywasz?
– O, to na pewno. Mam ogromne potrzeby. Ale wiesz, jak to jest: kobiety najpierw lgną do silnych mężczyzn, a potem narzekają. Najpierw chcą siły i namiętności, a potem płaczą. Fakt, czasem w pasji, jak mnie trochę poniesie mogę stawać się nieco gwałtowny. Nie wszystkie to wytrzymują. Nie każda jest w stanie dotrzymać mi kroku. Poza tym kiedy już ktoś wejdzie ze mną w związek, to jest to na śmierć i życie. One i tego też nie rozumieją. Mnie się nie zdradza. – umilkł. Po dłuższej chwili znów się odezwał- Oczywiście, wszystko odbywa się w ciemności. I w ciszy. Poza czyimkolwiek zasięgiem. Słyszałeś, że moje kobiety czuły się zniewolone? Jestem perwersyjny? – spojrzał na mnie uważnie. To plotki. Ja tylko lubię mieć kontrolę. Nigdy nie wiadomo, co takiej przyjdzie do głowy. Ludzie czują się przeze mnie wykorzystywani, przymuszani, ale takie jest życie. Mówi się, że torturuję innych? Że z piwnic mojego domu słychać „jęki potępionych”? – zrobił gest imitujący cudzysłów – Wierz mi – ci, którzy mogliby coś powiedzieć na ten temat, już nie są w stanie.
Zrobiła się cisza, a mnie włosy stanęły na głowie. Przeszedł mnie dreszcz. Popychany resztką odwagi czy może głupoty zadałem jeszcze pytanie na temat finansów. To był błąd. Gospodarz odpowiedział spokojnie, ale napięcie panujące w pokoju gwałtownie wzrosło.
– Taaa… podobno mam polityków w kieszeni, a moje macki sięgają wszędzie. I kontroluję system bankowy. Ludzie nie mają pojęcia, co się dzieje pod powierzchnią. A dzieje się coś… o czym się nikomu nawet nie śni! Finanse – jedno, co ci powiem, to to, że trzeba się nimi bardzo opiekować. I ktoś to musi robić… wstał z fotela, odwrócił się w stronę wyjścia i na odchodnym rzekł:
– Niczego więcej się ode mnie nie dowiesz. Powiedziałem ci dokładnie tyle, ile chciałem, nie więcej. Jesteś swój i zawsze możesz na mnie liczyć. Jednak pamiętaj – jeśli zdradzisz to, co tu widziałeś i słyszałeś – dosięgnę cię wszędzie. Urządzę ci piekło. W moim ulubionym kolorze – krwi wsiąkającej w ziemię.
Na wszelki wypadek postanowiłem nie puszczać pary z gęby. Nici z artykułu. Jeszcze mi życie miłe. A wizyta – jak przewidywałem – okazała się fascynująca, jedna z tych, jakie człowiek zapamięta do końca życia. Jeszcze długo potem miałem wracać do niej pamięcią i po wielekroć ją analizować.
Siedziałem jeszcze chwilę nie wiedząc co robić, ale po chwili ochroniarze mojego gospodarza „zaopiekowali się” mną. Założyli mi znów worek na głowę, wzięli pod ramiona i wyprowadzili z domu. Wsadzili do samochodu i wywieźli. Nawet gdybym bardzo się starał – nie odnalazłbym nigdy jego kryjówki.
Po tych przeżyciach pomyślałem, że dla przeciwwagi warto spotkać się z kimś bardziej optymistycznym. I przydałoby się trochę przestrzeni, która zrównoważyłaby moje poczucie przyduszenia jakie było efektem ostatniego spotkania. Mój wybór padł na Strzelca. To równy gość.
c.d.n.
Aby przeczytać wcześniejsze fragmenty tej historii zalecam rozpocząć od WPROWADZENIA . A potem kolejno – Baran, Byk, Bliźnięta, Rak, Lew oraz Panna i Waga
Zapraszam też do kontaktu z astrologiem – Józefem Onoszko – aby umówić sie na konsultację – skontaktuj sie ze mną. Umawiam spotkania osobiste w Trójmieście, oraz wtedy, kiedy Józef jest w Trojmieście – na Skype. Przyjrzyj się także moim malowanym na zamówienie ASTROMANDALOM i MANDALOM oraz ANIOŁOM i ZWIERZĘTOM MOCY – być moze zamówisz coś dla siebie lub swoich bliskich? Znajdziesz je w zakładce MALARSTWO ENERGETYCZNE.
Waga jest nieodmiennie związana z flirtem, a także z seksem. Lubi też sztukę – dlatego w tym miejscu zapraszam Cie do obejrzenia moich akwarelowych AKTÓW – może którys Cię urzeknie i zapragniesz mmieć go na własność? Albo KUBEK z reprodukcją jednego z aktów?
Jeśli lubisz niebanalne dodatki do ubrań lub mieszkania – zajrzyj do mojego SKLEPU 🙂