STRZELECW poznaniu swym wciąż dalej i wyżej. Śmiech dziecka - Przygoda.
Żeby się do niego dostać, musiałem odbyć sporą wyprawę, ale cieszyłem się na nią samą, jak i na rozmowę z tym zapaleńcem. Tak, tak można go określić. Mieszkał daleko, ale za to wokół jego domu było mnóstwo przestrzeni. Dochodziłem do domu, kiedy gospodarz wybiegł w podskokach przed dom i żywiołowo z głośnymi okrzykami radości mnie przywitał. Wspaniale powitanie! Nie znamy się zbyt dobrze, ale przy nim każdy czuje się jak najlepszy kolega – jest bardzo otwarty. Z pewnością jest to cecha, która w jego licznych podróżach pomaga mu zjednywać sobie ludzi.
– Cześć, kolego, masz szczęście, że mnie zastałeś, dopiero co wróciłem z podróży! Dawno się nie widzieliśmy! Jeszcze nie byłeś u mnie, prawda? Niedługo jadę w dalszą podróż, tylko się trochę przepakuję.
– Dobrze trafiłem, widzę! – rzekłem uradowany, bo faktycznie głupio by było przyjechać taki kawał drogi i go nie zastać – Ty jak zwykle w drodze – niby na miejscu, a jednak wciąż w podróży i przygodzie!
– Życie to droga sama w sobie, to jest takie ekscytujące! Poznawanie wszystkiego co nowe, inne – to mnie interesuje najbardziej! Zresztą znasz mnie, nie zagrzeję miejsca w domu zbyt długo! Dom ma być portem, miejscem odpoczynku pomiędzy podróżami i przygodami. Trzeba jeździć, poznawać świat! Bawić i cieszyć się tym, żyć z entuzjazmem! Z rozmachem! A ty co robisz? Odwiedzasz wszystkich po kolei, wszystkie znaki zodiaku! – roześmiał się widząc moją minę – Tak, tak, wieści się rozchodzą po świecie! Sam więc widzisz, że warto podróżować, poznawać… uczysz się siebie, prawda? Tego, że każdy jest inny i ty masz to wszystko w sobie! – było dużo racji w tym co powiedział. Wiedziałem, że jak przyjdę do Strzelca, to ten naświetli mi szerszą perspektywę, skłoni do myślenia. Ja na to tak nie patrzyłem – on we wszystkim natomiast doszukuje się wyższych celów i niejednokrotnie ma rację. Nie da się tego gościa nie lubić i nie szanować.
– Podróże i poznanie rozwijają nas samych, nasz światopogląd i tolerancję, a także samopoznanie! – kontynuował – Chcąc nie chcąc, podróżując w ten, czy inny sposób – czy to fizycznie, czy choćby tylko w marzeniach i palcem po mapie – rozwijasz swoją wiedzę o sobie, o świecie, po prostu podnosisz świadomość, uczysz się! Te rzeczy cię rozwijają człowieku, poszerzają horyzonty! Nie od parady mawia się, że podróże kształcą! – roześmiał się gromko i rubasznie.
Jego światopogląd, zapał i optymizm jest zaraźliwy. Nie mogłem się wprost oprzeć tej przygodzie. W sumie, jak słusznie zauważył, przeżywam właśnie własną.
– Myślisz, że jestem wystarczająco mądry, by wyciągnąć właściwe wnioski z tej „podróży”?
– Oczywiście, kolego, że jesteś wystarczająco mądry, każdy rozwija swoją świadomość podług swojego aktualnego stanu inteligencji. Ale umówmy się, gdzie ci do mnie! – jego szczerość jest rozbrajająca, jest powszechnie znany z tego, że jak czasem coś powie…
– A nie chciałbyś czasem po prostu posiedzieć w domu, pomieszkać?
– O, nie! Jeszcze nie zwariowałem! Zresztą cały świat jest moim domem! A co za tym idzie – właściwie nigdy donikąd nie wyjeżdżam! – znów się gromko roześmiał. Pomimo całej jego inteligencji i obycia jego częste żarty nie są zbyt wyrafinowane i zdarza mu się strzelić gafę. Może dlatego jest odbierany jako „swój chłop”. Tymczasem dalej prawił – Wiesz, nie zgadzam się z poglądem, że wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej, choć uważam, że każdy ma prawo do własnego zdania. Jestem tolerancyjny. Rozumiem i akceptuję czyjąś inność w tym względzie. Generalnie wyrażam pogląd, że trzeba patrzeć tam, gdzie wzrok nie sięga. Także myślą. Sięgać wyżej, dalej, przekraczać granice! Oczywiście i mentalnie i fizycznie! Odrobina ryzyka jeszcze nikomu nie zaszkodziła!
– Co masz na myśli?
– Ogólnie przekraczanie granic. We wszystkim. Nie tylko granice pola, czy państwa. Choćby w sporcie – świetnie jest sprawdzać, jaką masz wytrzymałość, przebiec tyle, skoczyć wyżej, a to rodzaj ryzyka, bo przecież może się nie udać. Możesz przegrać lub wygrać. I nie ma znaczenia czy ze sobą czy z kimś. Lubię rywalizację!
– A mentalnie? – czy masz na myśli religijność?
– Raczej umysłowe życie duchowe, tak, u mnie nie ma miejsca na ślepą wiarę. Pociąga mnie radość dziecka w odkrywaniu nowych terenów, również myślowych. Lubię też pofilozofować. Najlepiej przy butelce dobrego wina, o, tu kieliszki, proszę, na zdrowie! Dobrze jest rozważać o wyższych celach ludzkości, ale także jednostki, jaką jest człowiek. Duchowość jest ważna, rozumiesz, ale taka na najwyższym poziomie, trzeba mierzyć wysoko. Oraz etyka! Moralność! Szczerość! Acha, słyszałeś o mojej szczerości? I o tym, że nie utrzymam tajemnicy? Coś w tym jest… – zamyślił się na chwilę… Skorzystałem z okazji i zapytałem o kobiety w jego życiu.
– Kobiety… każdą kochałem! Choć w różny sposób. Każda była fascynującą życiową przygodą. Z niektórymi nadal się przyjaźnię, wiesz? Przy tym trybie życia i mojej potrzebie wolności związki to nie jest dobry pomysł. Poza tym w związku musi być… energia, kobieta musi być interesująca, najlepiej dzielić moje pasje. Interesują mnie także egzotyczne kobiety! Nie dla mnie kury domowe, takie, co to się przykleją do faceta… ja potrzebuję przestrzeni! Poza tym, sam, chłopie, chyba wiesz, jak to jest w podróży – łatwo o romans. Niezobowiązujący – najlepiej. Ja jestem myśliwym… Lubię seks, oczywiście! Uważam jednak, że seks sam w sobie to zwykła kopulacja, zaspokajanie instynktów, a mnie potrzeba czegoś, ważne jest porozumienie intelektualne, duchowe… sypiam więc tylko z wyjątkowymi kobietami.
Strzelec może opowiadać godzinami, to znany gawędziarz. I teraz kontynuował:
– Mówiłem już, że mój dom jest wszędzie? Tam, gdzie akurat śpię, haha! A to mieszkanie? To jest baza, w której trzymam wszystko, co mi potrzebne do pracy i do podróży. Dlatego trochę tu nieporządku, wybacz. Lubię duże okna, ładny widok prawda? Nie mógłbym mieć za oknem żadnych zabudowań, chyba bym się udusił! Potrzebuję przestrzeni! Uwielbiam patrzeć, jak pomarańczowa kula słońca znika za widnokręgiem i obmyślać kolejne wyprawy. Pomarańczowy mnie inspiruje! Wiesz, niedługo wyruszam dalej, będę jeździł z cyklem wykładów etyczno – filozoficznych. Będą traktować o różnicy między duchowością, a religijnością – muszę się troszkę przygotować, posiedzieć trochę w mojej bibliotece. Mam nadzieję, że nie będzie to tylko nudna gadanina, a publiczność stanie na wysokości zadania i da się porwać w dyskusję! – pod tym względem absolutnie nie musiał się martwić. Jego barwna osobowość, otwartość prowokowała ludzi do zadawania pytań, a wiedza i zajmujący sposób opowiadania przyciągała rzesze ludzi na jego wykłady – Lubię się spierać, prowadzić dyskusje, zdobywać kolejne flanki! Muszę przyznać, że pod tym względem jestem jak dziecko, które ciągle patrzy na ile sobie może pozwolić! Trzeba wysoko i daleko mierzyć! Widzę, że przyglądasz się ścianom, masz rację, tu trochę wygląda, jak na egzotycznej wystawie lub w muzeum etnograficznym!
I zaczął opowiadać:
To są eksponaty z Afryki, te z Borneo, tu rzeźby z Polinezji. Prawda, że są niezwykłe? Zawsze coś przywożę z moich podróży…
Jakiś czas trwała ta opowieść. W końcu zapytałem, czym jeździ na swoje wyprawy.
– Nie jeżdżę samochodem – odpowiedział – Nie potrzebuję. Jeżdżąc pociągami, czy autobusem, a nawet autostopem można lepiej poznać świat i go zrozumieć. Możesz obserwować ludzi i uczyć się otwartości na nich i tolerancji. Tak, to jest bardzo ważny termin, nie tylko do rozważań teoretycznych. Do wszystkiego, co robię podchodzę z entuzjazmem! Niektórzy widzą we mnie lekkoducha i awanturnika, ale się mylą – ja po prostu żyję pełnią piersią i wierzę, że można wybrnąć z każdych kłopotów. Pieniądze? Raz są, innym razem nie ma. Grunt, to dobra zabawa w życiu, nie można się oglądać na forsę!
Jego wiara w dobry los także była zaraźliwa, z nim wszystko wydaje się łatwiejsze niż jest w rzeczywistości.
– Psiakrew! – zaklął – Wino się skończyło… to co? Idziemy w Polskę? Nie skorzystasz? Idziesz już? No, dobrze! Wędruj dalej, szerokiej drogi, kolego! Kto ma cię zrozumieć w tej materii, jak nie ja? Na razie, dobrze było cię widzieć!
I tak, dziękując za to błogosławieństwo powędrowałem dalej. Czekała mnie teraz trudna przeprawa, bo, tak jak Strzelec kocha przekraczać granice, miałem odwiedzić kogoś, kto je uwielbia dla odmiany stawiać i przestrzegać. No, może słowo „uwielbia” to nadużycie
. Powiedzmy sobie, że uważa to za obowiązek – i to jest to właściwe, dość konkretnie opisujące tego jegomościa słowo. Nie, nie, stanowczo Strzelec jest jegomościem, jowialnym do tego, a ten to raczej… suchy służbista.
Szybko się o tym przekonałem.
c.d.n.
Aby przeczytać wcześniejsze fragmenty tej historii zalecam rozpocząć od WPROWADZENIA . A potem kolejno – Baran, Byk, Bliźnięta, Rak, Lew oraz Panna i
A na koniec Skorpion.
Zapraszam też do kontaktu z astrologiem – Józefem Onoszko – aby umówić sie na konsultację – skontaktuj sie ze mną. Umawiam spotkania osobiste w Trójmieście, oraz wtedy, kiedy Józef jest w Trojmieście – na Skype. Przyjrzyj się także moim malowanym na zamówienie ASTROMANDALOM i MANDALOM oraz ANIOŁOM i ZWIERZĘTOM MOCY – być moze zamówisz coś dla siebie lub swoich bliskich? Znajdziesz je w zakładce MALARSTWO ENERGETYCZNE.
W tym miejscu zapraszam Cię też do obejrzenia moich akwarelowych AKTÓW – może którys Cię urzeknie i zapragniesz mmieć go na własność? Albo KUBEK z reprodukcją jednego z aktów?
Jeśli lubisz niebanalne dodatki do ubrań lub mieszkania – zajrzyj do mojego SKLEPU 🙂