WAGA

W rozmowie z tobą puszcza oczko.

Na szczęście

rajstopy ocalały.

 

Otworzyła mi drzwi w powiewnym, jedwabnym szlafroczku. Jak zwykle wyglądała wprost obłędnie. To chyba najpiękniejsza i najbardziej zadbana kobieta, jaką kiedykolwiek widziałem. I wszystko jedno, co by  na siebie nie założyła, zawsze wygląda świetnie! Wiem, że wiele kobiet jej tego zazdrości. A nawet w domowym zaciszu nie zakłada byle czego, jak się okazuje – jej negliż jest cudowny i działa  na zmysły.

Odwróciła się i lekkim, nieco niedbałym, jakby tanecznym krokiem przeszła do pokoju, leciutko postukując obcasikami domowych pantofelków. Z pewnością ostatni krzyk mody, jak  ją znam. Kiedy wszedłem za nią do pokoju, Waga już leżała na otomanie. W całym pokoju porozstawiane były wazony ze świeżymi kwiatami, w tle rozbrzmiewała subtelna muzyka. Usiadłem we wskazanym przez nią wygodnym foteliku.

– Decyzje, decyzje… zawsze i wszędzie decyzje. Muszę rozważyć, czy wolę poleżeć (w końcu tak ładnie wyglądam, kiedy leżę, szczególnie, kiedy przyjmę jedną z tych rozkosznie kuszących pozycji) – spojrzała na mnie zalotnie, aż z wrażenia musiałem poluzować krawat – czy może pójść do kawiarni spotkać się z koleżankami i zjeść ciastko z kremem? Jak sądzisz?

Wstała i nieśpiesznie przeszła obok mnie, delikatnie mnie muskając (ależ poczułem się szczęśliwy!). Owionął mnie dyskretny zapach jej perfum. Po chwili stała przede mną wręczając mi gustowny kieliszeczek wypełniony jej ulubionym słodkim, lecz delikatnym likierem.

– Tylko, które bym wolała – ptysia, czy może bezę z bitą śmietaną? Lubię takie lekkie, puchate ciasteczka. A może jeszcze coś innego? – rozważała dalej – To ważne, żeby nie było zbyt ciężkie. Poza tym ktoś musiałby po mnie przyjechać, mam auto, ale wstyd się przyznać, nie działa, coś się zepsuło i nie ma komu pojechać do mechanika.

– Ttto… tooo, może ja pomogę? – zapatrzony w nią z zachwytem zaproponowałem. Siedziałem na brzeżku fotelika wyprostowany jak sztubak. Wszystko bym dla tej cudownej słodkiej istoty zrobił!

– Wiesz, to by było takie miłe z Twojej strony! Zrobiłbyś to dla mnie? – w milczeniu pokiwałem powoli głową wciąż w nią wpatrzony – Sama nie lubię tam bywać, jeszcze uwalam moje pantofle jakimś smarem, fe! Zresztą, czym ja się przejmuję! Zawsze się znajdzie jakiś uprzejmy przystojniak z wypchanym portfelem chętny, żeby mnie podwieźć – nieśmiało podniosłem rękę -Ty? Nie obraź się kochany, ale ty będziesz mi potrzebny tutaj – ona tak potrafi odmówić, że człowiek myśli, że wygrał los na loterii. Dyplomatka z niej. W ten sposób delikatnie dała mi znać, że z takim „golasem” jak ja nie pokaże się w mieście. – No tak, przecież  nie będę szła taki kawał do kawiarni pieszo, rozbolą mnie nogi! Powiem ci w tajemnicy, przecież tobie mogę: moje nowe buty są śliczne, ale raczej są do wyglądania, niż  do chodzenia! Jak sądzisz, w co się ubrać?

Stanęła przed szeroko otwartą szafą wypełnioną wspaniałymi kreacjami, również haute couture. W końcu obraca się w branży…

–  Którą suknię założyć, jasnoróżową, czy tę delikatnie zieloną? To moje dwa ulubione kolory. Trudny wybór… w której wyglądam lepiej? I włosy upiąć, czy rozpuścić? – przeglądała się w lusterku przykładając do siebie to jedną sukienkę, to drugą, strojąc miny i wyginając się zalotnie. Eleganckim i zmysłowym ruchem poprawiała włosy próbując różne wersje fryzur. Nie mogłem oderwać od niej wzroku, jest taka śliczna… chyba nie wywarłem  na niej zbyt dobrego wrażenia przez to gapienie się cielęcym wzrokiem, ale nie obchodzi mnie to, ważne, że mogę tu być, a ona się do mnie uśmiecha. Ta piękność! Do mnie!

– Ach, bycie ikoną mody bywa bardzo męczące!… więc może jednak poleżę i odpocznę… – omdlewającym ruchem opadła znów  na otomanę –  Poza tym, jak znów zjem ciastko, to utyję… – lekko oblizała i przygryzła wargi – Ale w kawiarni będą moi wielbiciele, a ja tak lubię uśmiechać się zalotnie do tych przystojnych młodzieńców – zerknęła na mnie nieznacznie, jakby sprawdzając, czy jej słowa robią takie wrażenie, jakiego oczekuje – tym bardziej muszę przyłożyć wagę do nieskazitelnego wyglądu… a dziś się niezbyt wyspałam i mam takie sińce pod oczami, nie mogę się tak pokazać!

Próbowałem zaprzeczać, że absolutnie, jak może tak myśleć! Jest śliczna jak obrazek taka jaka jest! Ale po prostu z podziwu dla jej urody wciąż nie byłem w stanie się odezwać. Ani chybi się zakochałem! Tak z miejsca i już!

– Poza tym… och… Bardzo lubię towarzystwo, właściwie uwielbiam, związki i znajomości są dla mnie takie ważne. Wiesz, jak nie znoszę być sama, lubię robić różne rzeczy z kimś, bardzo potrzebuję partnera… popatrzyła  na mnie tak przeciągle, że nie wiedziałem czy mi gorąco, czy zimno, czy ja w ogóle jeszcze istnieję, czy może jestem już w niebie wypełnionym jej słodką obecnością?

– Wiesz, boję się trochę, że jak wyjdę z domu, to znów spotkam tych grubiańskich, przeklinających, niezbyt ładnie pachnących ludzi. Tak nie lubię agresji!  Choć są tacy, którzy zarzucają mnie samej agresję, ale to potwarz! Ja – agresywna?! Możliwe, że jak ktoś wyprowadzi mnie z równowagi, to robię się… lepiej o tym jednak nie wspominać, to takie nieprzyjemne, a my wolimy przecież jak jest miło, prawda, słodziaku? Tylko pamiętaj: nie wolno mnie gniewać, nie chciałabym pokazać, jaka potrafię być okropna! – aż się wzdrygnęła  na tę myśl – W końcu trzeba być kulturalną!– To bardzo ważne, bym była w równowadze, w harmonii.

– A… co…  na ciebie dobrze działa? – miałem nadzieję, że pozwoli mi się czymś wykazać.

– Hm. Zastanówmy się. Lubię miłą, delikatną muzykę, taką sprawiającą przyjemność, subtelną. I niezbyt głośną. Żadnych hałasów i wulgaryzmów! Poza tym lubię sztukę i poezję. Sztuka i w ogóle wszystko, co mnie otacza musi być harmonijne i symetryczne, na tym polega piękno… Niestety lubię też słodycze… ale na szczęście największą słodyczą w życiu jest miłość, więc mogę żyć miłością! – jej uśmiech, te dołeczki w policzkach były jak miodowy balsam dla mojego serca – Cóż, lubię też pieniądze… można za nie kupić mnóstwo pięknych rzeczy i żyć wygodnie, a o to przecież chodzi, prawda? Nie trzeba się przemęczać, od tego robią się zmarszczki.

– Najdroższa… czy masz męża?

– Czy mam męża? Nie, kochany, nie mam. Ależ ty jesteś niedyskretny! Albo niepoprawny romantyk z ciebie! – roześmiała się i żartobliwie pacnęła mnie wypielęgnowanymi paluszkami w ramię – A może ty chciałbyś się ze mną ożenić? – wiedziałem, że to niemożliwe – Zastanawiasz się skąd mam pieniądze? Wiesz… mam, powiedzmy… przyjaciół… takich jak ty, tylko bogatszych. Utrzymują mnie… i wszyscy mamy z tego sporo przyjemności i korzystamy na tym. Wiesz, miłość jest piękna, ale nie wolno być sentymentalną. Rozumiesz, co  mam na myśli? Do miłości trzeba podchodzić  na chłodno. Poza tym… cóż, w razie możliwości staram się unikać seksu, uważam, że jest przereklamowany. Męczący. I brzydko się wygląda, fryzura może się zepsuć, można się spocić, brrr! Pocałunki pieszczoty, dotyk – to tak, ale już to, co dalej… wystrzegam się jak mogę. Chyba, że nie ma wyjścia.

– Czy nie boisz się posądzenia o…

– O wyrachowanie? Nie. Któż się zorientuje? Kobieta musi umieć dbać o swoje wygody. Dlatego trzeba to robić dyplomatycznie.

Przekonała mnie. Trzeba przyznać, że potrafi dopiąć swego, ale robi to tak ładnie, z taką subtelnością i gracją, że się jej niektóre rzeczy po prostu wybacza.

– Może jednak zostanę w domu i odpocznę… albo… już wiem! Pójdę do perfumerii. Tam zawsze pięknie pachnie i spotykam tylko miłych ludzi. I może kupię sobie nowe perfumy, chyba, że znów nie będę mogła się zdecydować… jest tyle opcji… Albo pójdę na koncert lub do teatru na jakąś lekką sztukę, najlepiej o miłości, to taki wdzięczny temat na sztuki – i koniecznie musi się dobrze skończyć. Żeby było miło, oczywiście!

– Czemu lekką?  Musi być lekka?  Słyszałem, że dziś grają…

– Przecież to oczywiste, mój mały – ze śmiechem mi przerwała – urocze istoty, takie jak ja nie mogą się przemęczać! Wystarczy, że już od samego zastanawiania się, co dziś zrobić, boli mnie głowa! A co dopiero, jakbym jeszcze miała oglądać jakąś trudną sztukę… Zapamiętaj sobie – dysharmonia i nadmierny trud wyprowadzają mnie z równowagi, a to, a to…

Zrozumiałem. Waga nie lubi być  niemiła, ale wytrącona z równowagi szaleje. Potrafi być naprawdę okropna. Potem potrzebuje czasu, by dojść do równowagi. Natomiast ona kontynuowała:

– Nie wyobrażasz sobie, jak trudno jest mi utrzymać centrum, utrzymać harmonię i spokój w sobie. Najgorzej jest wtedy, kiedy ktoś chce znać moją opinię, a że zawsze jestem bezstronna i rozważna, często wydaję jakieś osądy. Nawet bywa, że biorą mnie na sędziego! Zawsze jednak staram się, żeby nikogo nie urazić. Czemu? Po prostu lubię kiedy jest miło.

– A jak sobie radzisz w sytuacjach… kiedy ktoś Cię urazi, lub musisz powiedzieć komuś coś niemiłego?

– Po pierwsze ustalmy rzecz taką – nikt nie ma powodu mnie urażać, po drugie… Cóż, czasem trzeba rozminąć się z prawdą, przecież utrzymanie dobrej atmosfery wymaga pewnych ustępstw… nie mogę być utożsamiana z tą, która mówi niemiłe rzeczy! A, że potem opowiem komuś jaka jest prawda, to chyba nic dziwnego? Tej energii trzeba dać ujście, nie mogę tego trzymać w sobie, bo dostanę zmarszczek. Prawdziwą opinią należy się podzielić.

– Najmilsza – chciałabyś zatańczyć?

– Uwielbiam tańczyć! Ty ze mną flirtujesz! Wiesz co lubię! – uśmiechnęła się –  Uważasz, że jestem zalotna? Może masz rację… Och, podaj mi rękę, proszę pomóż mi wstać, ups! Przepraszam wpadłam na Ciebie, dobrze jednak, że masz takie silne ramiona i do tego ten refleks, jestem oszołomiona… dziękuję, jesteś taki miły, naprawdę uroczy z Ciebie człowiek, aż się zarumieniłam… Miło mi jest w Twoim towarzystwie… Wiesz, jednak – choć zaznaczam, że robię to bardzo niechętnie – muszę cię przeprosić i pożegnać, bo kto za mnie podejmie te wszystkie decyzje? Zatańczymy innym razem, dziś jestem już zmęczona. Poukładam kwiaty w wazonie, może to pomoże… Ale się nie martw, zobaczymy się wkrótce!…

Ze śmiechem wypchnęła mnie za drzwi.

Jak nic zakochałem się jak jakiś młokos. Ta ślicznotka okręciła mnie sobie wokół palca, pewnie z każdym tak robi… zresztą, zapewne czeka już na kolejnego adoratora i dopuściła się niewinnego kłamstwa, żeby się mnie szybko pozbyć, lecz nie sprawić mi tym przykrości. I rzeczywiście – schodząc po schodach spotkałem młodego człowieka, który za chwilę dzwonił do jej drzwi. Ale czego ja się spodziewałem, przecież Waga nie może być sama, nie znosi tego, jest wtedy nieszczęśliwa.  Dobrą chwilę mi zajmie, zanim się otrząsnę. Spacer na pewno dobrze mi zrobi!

Przydałoby się trochę otrzeźwieć. Podobno Skorpion jest w tym dobry. Tylko, jak do niego trafić?

 

c.d.n.

Aby przeczytać wcześniejsze fragmenty tej historii zalecam rozpocząć od WPROWADZENIA . A potem kolejno – Baran, Byk, Bliźnięta, Rak, Lew  oraz Panna.

Zapraszam też do kontaktu z astrologiem – Józefem Onoszko – aby umówić sie na konsultację – skontaktuj sie  ze mną. Umawiam spotkania osobiste w Trójmieście, oraz wtedy, kiedy Józef jest w Trojmieście –  na Skype. Przyjrzyj się  także moim malowanym  na zamówienie ASTROMANDALOM i MANDALOM oraz ANIOŁOMZWIERZĘTOM MOCY – być moze zamówisz coś dla siebie lub swoich bliskich? Znajdziesz je w zakładce MALARSTWO  ENERGETYCZNE.

Waga jest nieodmiennie związana z flirtem, a także z seksem. Lubi też  sztukę – dlatego  w tym miejscu  zapraszam Cie do  obejrzenia moich  akwarelowych  AKTÓW – może którys Cię urzeknie i zapragniesz mmieć go  na własność? Albo  KUBEK z reprodukcją jednego  z aktów?

Jeśli lubisz niebanalne dodatki do  ubrań lub mieszkania – zajrzyj do mojego SKLEPU 🙂

 

 

 

 

 

Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.